Kościół w Niemczech: nie tylko apostazje

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 13 czerwca 2010
Comments: 2 Comments
Tags: , ,
Categories: Obserwacje, komentarze

 

Konferencja Biskupów Niemiec poinformowała, że w ubiegłym roku deklarację o rezygnacji z płacenia podatku kościelnego złożyło 123.585 katolików. W roku 2008 było to 121.155 osób. W zeszłym roku odnotowano także lekki spadek liczby osób przyjmujących Chrzest św. i wynosiła ona 178 tys. […] Przewodniczący niemieckiego episkopatu abp Robert Zollitsch komentując statystykę wystąpień wyraził swoje zatroskanie, choć z drugiej strony przestrzegł przed przesadą. „Jestem zasmucony wysoką liczbą wystąpień z Kościoła w 2009 r. Za pozytywne można uznać jednak to, że w porównaniu z 2008 r. ona nie wzrosła istotnie. Równocześnie dodaje odwagi wysoka liczba Chrztów św. Świadczy ona nadal o żywotności Kościoła. Sakrament Chrztu jest nie tylko rytuałem, lecz stanowi o przynależności do naszego Kościoła, o której świadomie decydują rodzice” – czytamy w komentarzu abp Zollitscha.

za pomocą Niemcy: Apostazje – nie lawinowo – info.wiara.pl.

Niestety, dane te są niezupełne, gdyż wymagałyby uwzględnienia także bardziej generalnych zmiennych demograficznych. Pozwolę sobie na drobne uzupełnienie. Na przykład warto zauważyć, że w roku tym urodziło się około 645-660 tys. dzieci (dzietność 8,2 na 1000) co oznaczałoby, że chrzczonych jest tam 26% dzieci (czyli mniej niż jest statystycznie katolików w Niemczech). Jednocześnie  zmarło 830-840 tys. ludzi (za newsweek). Katolików w Niemczech w 2007 roku było ok. 25 milionów, czyli ok. 31% co oznaczałoby, że zmarło ponad 250 tys katolików. Ponad, gdyż można założyć, iż w odchodzącym pokoleniu liczba deklarujących swa przynależność była większa niż przeciętnie. Oznaczałoby, że zestawić należałoby raczej ze sobą ok. 373 tys. na minusie i 178 tys. na plusie. Na plusie znajdują się też "dorosłe" konwersje i rekonwersje (w sumie ok. 12 tys), które jednak nie zmieniają zasadniczo obrazu.

Swoją drogą, czyż fakt, że arcybiskup pociesza się, iż apostazje nie rosną lawinowo nie jest kamyczkiem do ogródka przeciwników tezy sekularyzacyjnej? Choć należałoby raczej mówić o dechrystianizacyji, gdyż bez uwzględnienia szerszych danych na temat religijności Niemców trudno cokolwiek przesądzać.

(468)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

O sondażach prezydenckich

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 1 czerwca 2010
Comments: No Comments
Tags: ,
Categories: Obserwacje, komentarze

Niedawno  Dziennik.pl podał:

sondaże nie biorą pod uwagę głosów powodzian, w dodatku spora grupa Polaków odmawia w nich udziału. O tym, czy i na kogo zagłosuje, nie chce mówić nawet 6 na 10 pytanych. Zarówno w TNS OBOP, instytucie Homo Homini, jak i SMG/KRC usłyszeliśmy, że osoby bezpośrednio dotknięte powodzią nie są uwzględniane w sondażach. – Przecież nikt nie będzie pływał pontonem, żeby dotrzeć do tej grupy – mówi "DGP" Urszula Krassowska z TNS OBOP. 

Dwie zagadki dla studentów socjologii, jedna z dziedziny metodologii/statystyki, druga z etyki:

1) jaki jest błąd, reprezentatywność, niepewność pomiaru etc. badań, jeśli 60% wylosowanych respondentów odmawia udziału w badaniu?

2) Co należy myśleć o ośrodku badawczym i mediach, które takie badanie publikują bez informacji na ten temat?

(258)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Nowa definicja sekty

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 26 maja 2010
Comments: No Comments
Tags: ,
Categories: Obserwacje, komentarze

Jak wiadomo, Agathosdaimon Sokratesa ostrzegał go, aby nie angażował się w politykę. Mnie, mój Agathosdaimon ostrzega przed udzielaniem się w mediach. Kilka razy go nie posłuchałem i przekonałem się, że miał rację. Ostatnio go posłuchałem i znowu rację muszę mu przyznać. Kilka dni temu otrzymałem zaproszenie do programu telewizyjnego. W zaproszeniu było powiedziane, że rodzice pewnej dziewczyny podejrzewają, że została uprowadzona przez sektę jaką jest ponoć Szkoła Nowej Ewangelizacji "Barnaba". Gdy to przeczytałem, ręce mi opadły. Teza ta wydała mi się na pierwszy rzut oka tak absurdalna, że uznałem, że jej obalanie może wręcz ośmieszyć każdego, kto by się tego podjął. Czy aby udowodnić, że kura nie jest ptakiem drapieżnym należy zapraszać do programu ornitologa? (czytaj dalej…)

(508)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.5/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Prof. Krzemiński o Radio Maryja

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 17 listopada 2009
Comments: No Comments
Tags:
Categories: Obserwacje, komentarze

W Rzeczpospolitej można przeczytać ciekawy wywiad z prof. I. Krzemiński. Jego badania nad RM, jak wynika z rozmowy, prowadzą też do kilku ciekawych wniosków o bardziej ogólnym charakterze:

Pisze pan: „Z całą pewnością religijność prezentowana w Radiu Maryja jest znacznie głębsza, niż zakładałem. Z założenia jest indywidualna, płynąca – rzec można – z głębi serca ludzi”.
Tak właśnie jest. Ale jednocześnie popełniłem błąd, przyjmując założenie, że ta religijność płynąca z serca, nie rytualistyczna, jest inna jakościowo…
Lepsza?
O właśnie, uważałem, że ta autentyczna religijność jest lepsza, zawsze otwarta na innych, nieskłonna do potępiania ich. Tymczasem to nieprawda. Zaskoczyło mnie, że można mieć prawdziwe przeżycia religijne i jednocześnie potępiać kogoś w czambuł, że można, żarliwie kochając Pana Jezusa, nienawidzić bliźniego swego.
Zostawmy na razie jej wartościowanie. Ale potwierdza pan, że to religijność autentyczna, indywidualna?
To mogę potwierdzić z całą pewnością.
Tym samym unicestwia pan mit podziału polskiego katolicyzmu na tradycyjny, bezrefleksyjny, zrytualizowany, w typie Radia Maryja, albo otwarty, pogłębiony, indywidualistyczny, rodem z KIK i „Tygodnika Powszechnego”.
Ma pan rację. Nawet nie zastanawiałem się nad tym, że to prowadzi do takiego wniosku, znoszącego rozmaite stereotypowe opozycje. Debata nad polskim katolicyzmem musi się odbywać bez tych nakładanych od lat kalek, że jest tak i tak.

(370)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 1.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Problemy społeczne

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 18 lipca 2009
Comments: No Comments
Tags: ,
Categories: Obserwacje, komentarze

W dzisiejszej Rzeczpospolitej Rafał Ziemkiewicz zwraca uwagę na ciekawą właściwość myślenia kształtowanego mass-mediami. Pisze to w odniesieniu do problemu "klapsa", ale równie prawdziwe jest w odniesieniu do problemu sekt, ostrzeżeniami przed którymi zapełniają się rozmaite łamy w sezonie ogórkowym. Czy są problemem społecznym? Są. Ale… znaj proporcjum mocium panie!

Gdy spytano jakie są największe zagrożenia społeczne (a było to w roku 1999 czyli w okresie przedmillenijnego nasilenia nagonki antysektowej) sekty w badaniu OBOPu pojawiły się na 9 miejscu, obecnie pewnie wylądowałyby jeszcze niżej. Ilu z nas bowiem miało osobisty kontakt z tymi demonicznymi werbownikami (w innym badaniu OBOPu do takich kontaktów przyznaje się 2% respondentów)? A ilu z tych co miało, bodaj rozważyło możliwość ponownego kontaktu? Tymczasem osoby potrafiące posługiwać się tym "pojęciem-maczugą" jakim jest "sekta", żyją w złudzeniu, że oto uodpornili się na zjawisko psychomanipulacji, bo wiedzą, że należy takim zamknąć przed nosem drzwi. Tymczasem czytając gazety, oglądając TV wystawiają się na liczne manipulacje dużo bardziej godzące w ich żywotne interesy. Ale odporność na tego rodzaju manipulację, zwana rozsądkiem, ścisłym, racjonalnym myśleniem, zdrową podejrzliwością – jak pisze Ziemkiewicz – właśnie jest systematycznie od najmłodszych lat w dzieciach zabijana.

(339)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Inwazja na Polskę – wkrótce!

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 8 lipca 2009
Comments: No Comments
Tags:
Categories: Obserwacje, komentarze

W prasie rozgorzała kolejna histeria antysektowa. Dowiadujemy się, że niemieccy scjentolodzy planują atak na Polskę. I to przy pomocy broni nie byle jakiej: zbombardują nas książkami. Wyślą je do 3800 bibliotek w liczbie 60 000, co daje około piętnastu książek na bibliotekę, czyli mniej więcej tyle, ile założyciel scjentologii napisał. Nie są to tomiska na tyle opasłe, by zaszkodzić fizycznej konstrukcji bibliotecznych regałów, nie tu leży więc tkwiące w nich niebezpieczeństwo, przed którym nas gorliwie ostrzegają publicyści. Tkwić więc musi w samej treści książek. To coś nowego w dyskursie antysektowym: dotąd przekonywano nas, że owe mroczne kulty posługują się podstępnymi i zawoalowanymi technikami psychomanipulacji. Teraz okazuje się, że niebezpieczne są treści, argumenty. Uczono mnie w wprawdzie, że porządek demokratyczny odróżnia się od totalitarnego tym, że nie pali książek, ale przeciw argumentom kieruje inne argumenty, myśl zwalcza myślą. Czyżby Niemcy, od lat zwalczający scjentologię byli krajem mniej demokratycznym niż USA, gdzie Kościół Scjentologiczny działa bez większych przeszkód? (czytaj dalej…)

(201)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Na co ludzie zmieniają koscioły?

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 12 stycznia 2009
Comments: No Comments
Tags:
Categories: Obserwacje, komentarze

Pani Joanna Sopyło z serwisu wiadomosci24.pl zadała mi nastepujące pytania – Dlaczego, gdy do danej parafii przestają chodzić wierni, ludzie decydują się na zamienienie kościołów na placówki użyteczności publicznej, a nie np. po prostu ich zamknięcie? – Czy w Polsce również takie sytuacje są prawdopodobne? – Jak Pan ocenia wspomniane przeze mnie zjawisko? Odpowiedziałem następująco, ale ciekaw jestem też opinii innych: Trudno mówić o zamianie kościoła w placówkę użyteczności publicznej, wszak kościół jest właśnie placówką użyteczności publicznej. Powstał za pieniądze, a często też dzięki bezpośredniej pracy członków parafii, czasem ich przodków, nawet jeśli inicjatywa należała do duszpasterzy. Nic dziwnego zatem, jeśli członkowie społeczności wolą, aby budynek nadal im służył, nawet jeśli w innej funkcji, niż stał zamknięty i niszczał. W gruncie rzeczy zmienia się więc jedynie jego funkcja. To, jaką w rezultacie otrzymuje wiele mówi natomiast o zmianie zaszłej w samej społeczności, w jej hierarchii wartości. Aby nastąpiła desakralizacja budynku, wcześniej musiała nastąpić desakralizacja świadomości. Z całą pewnością religia przestała być czymś przeżywanym zbiorowo, co zwykle poprzedza generalny zanik wrażliwości tego typu. Charakterystyczne, że protest społeczności lokalnej w Żarach wobec zamieszczenia na wieży kościoła stacji przekaźnikowej telefonii komórkowych uzasadniany był względami zdrowotnymi, a nie religijnymi. Z drugiej strony, fakt, że kościoły zostają często zamienione w obiekty komercyjne jest również konsekwencją zmiany świadomości samej hierarchii kościelnej w krajach, w których ma to miejsce. Decyzja sprzedaży kościoła wynika zwykle z trudnej sytuacji ekonomicznej wspólnoty, które to okoliczności wymuszają na duchownych przyjęcie bardziej ekonomicznego stylu myślenia. Pewien czeski kapłan tak uzasadnia otwarcie gospody na plebanii: ?No bo po co mi zabudowania gospodarcze na parafii? Daliśmy je na restaurację, niech te budynki zarabiają na siebie. Mam na utrzymaniu trzy kościoły w mieście i sześć we wsiach, nie będę żebrał, niech parafia będzie ekonomiczna.? (za Mariusz Szczygieł I jak się Państwu żyje bez Boga? Ateizm po czesku?). Wprawdzie zaraz następuje dodatkowa argumentacja, że otwarta przy kościele instytucja to przestrzeń ewangelizacji, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to przestrzeń świecka zdobyła kolejny przyczółek w miejscu dawniej sakralnym. Sam fakt, że duchowni szukają ekonomicznych, a nie duszpasterskich rozwiązań, otwierając działalność gospodarczą, a nie ewangelizując, czasami nawet zatrudniając specjalistów od upadłości wskazuje, że chrześcijaństwo w tych krajach obumiera, a jego funkcjonariusze stają się tego świadomi i z tym pogodzeni. Z tego punktu widzenia Kościół polski wydaje się być w dość korzystnej sytuacji. Paradoksalnie o jego odporności na procesy sekularyzacyjne zadecydują te cechy, które powszechnie uważa się za wady religijności polskiej: jej powierzchowność, masowość, obrzędowość, faktyczne nieliczenie się z nauczaniem Kościoła. Polacy uczęszczają do kościoła i wierzą po swojemu, sama religia nie jest zaś dla nich czymś tak ważnym, by zerwanie z nią musiało nastąpić jako gwałtowny akt odrzucenia. Naturalnie, odporność oznacza tu jedynie spowolnienie, a nie zabezpieczenie. Obserwuje się powolny, ale stały spadek liczby uczęszczających do kościoła. Jeszcze istotniejsze są jednak zasadnicze zmiany religijności, które nie następują z roku na rok, ale z pokolenia na pokolenie. 

Polecam też gotowy artykuł

(318)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
page 2 of 2»

Ostatnie strony
Follow Me
FacebookGooglePlusTwitterYoutube
Najczęściej czytane posty
  • No results available

Welcome , today is środa, 20 września 2017