Religia jako gatunek

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 20 lipca 2014
Comments: 25 Comments
Tags: , , ,
Categories:

Przedstawione w poprzednich wpisach ujęcie systemowe jest jednak jeszcze zbyt abstrakcyjne. W rzeczywistości nie ma jakiejś organizacji i wspólnoty, ale wiele różnych organizacji religijnych powiązanych ze swoimi wspólnotami. Nie można zatem mówić o religii w Polsce, a jedynie o religiach w Polsce. W tym celu musimy uczynić jeszcze jeden krok.

Jedną z największych zasług Iny Wunn jest podjęcie próby zdefiniowania religii w oparciu o inspirację biologiczną koncepcją gatunku,  a ściślej jego definicją sformułowaną przez Ernsta Mayra. W oparciu o nią zdefiniowała religię jako naturalną jedność (czyli kompleks wierzeń i praktyk), która charakteryzuje się trzema cechami: 1) religie definiuje się nie przez podobieństwo cech, ale przez jasne odróżnienie od innych religii; 2) religie składają się z grup wyznawców, a nie z niezależnych jednostek; 3) religie definiowane są bardziej poprzez ich relacje z grupami wyznawców.

Sądzę jednak, że w koncepcji Ernsta Mayra można znaleźć nieco więcej. Niezwykle interesujące są bowiem jego rozważania na temat tego, dlaczego w ogóle natura podzielona jest na gatunki, dlaczego cechy nie przepływają swobodnie, ale zorganizowane są w genotypy właściwe danym gatunkom. Kluczowa tu jest dwoista natura gatunku. Z jednej strony bowiem jest to grupa populacji, które są rozrodnczo izolowane od innych takich grup (same wymieniają się materiałem genetycznym, natomiast unikają takich wymian z innymi grupami).Z drugiej strony gatunek można okreslić jako dobrze zharmonizowaną pulę genową. Najbardziej dla mnie inspirujące było wytłumaczenie Mayra, jaka jest relacja między tymi aspektami. Otóż osobniki zorganizowane są w wyizolowane grupy populacji właśnie po to, aby chronić te zharmonizowane pule genowe, gdyż zawierają one "rozwiązania" problemów, które związane są z określonym środowiskiem życia danego gatunku. Swobodny przepływ genów doprowadziłby do uśrednienia wszystkich tych korzystnych rozwiązań. Dlatego właśnie gatunki oddzielone są przez rozmaite mechanizmy izolacyjne.

Podobnie z religiami: są to z jednej strony systemy wierzeń i praktyk, z drugiej konkretne, oddzielające się od siebie (aż do faktycznej izolacji) grupy wiernych. Oba te elementy są oczywiście znane badaczom społecznym. Znajdujemy z jednej strony koncepcje systemów społecznych określonych przez ich granice (jak u Luhmanna), czy obiektywnych systemów kulturowych ( np. teologicznych). Spojrzenie jednak przez analogię z gatunkiem pozwala oba aspekty połączyć: religie izolują się od siebie, by chronić własne systemy teologiczne, gdyż stanowią one względnie spójne i praktycznie użyteczne zbiory informacji o tym, co ludzie uznają za środowisko nadprzyrodzone (ŚN) swojego życia.

Izolacja taka nie musi być przy tym świadomym projektem, zwykle jest po prostu skutkiem ubocznym nawarstwiania się różnic teologicznych. Powstają w rezultacie zróżnicowane mechanizmy izolacyjne zapobiegające mieszaniu się systemów teologicznych w drodze spontanicznego przepływu idei. gatunkowoMechanizmy te działają na różnych etapach potencjalnego kontaktu z innowiercami.  Jedna w ogóle starają się mu zapobiec (izolacja przestrzenna lub czasowa, stygmatyzacja innowierców jako magicznie nieczystych, opętanych przez wrogie i groźne siły), inne mogą zapobiegać przyjmowaniu cudzych idei (indeks ksiąg zakazanych), uodparniać na ich wpływ (apologetyka prewencyjna). Ważnym mechanizmem jest zakaz małżeństw mieszanych (conubium), którego słuszność potwierdzają badania socjologiczne Steve'a Bruce'a (np. When was secularisation).  Wynika z nich,  że skuteczność socjalizacji religijnej jest dwukrotnie niższa w małżeństwach niejednolitych wyznaniowo. 

O jednym elemencie Ina Wunn zdaje się zapominać, czy niedoceniać. Grupy wiernych danej religii nie stanowią zwykłych populacji, w ramach których następowałaby swobodna wymiana idei. Tutaj analogia z gatunkiem ulega załamaniu. Grupy te są bowiem zwykle zorganizowane, informacja rozdzielona jest nierównomiernie, przynajmniej między specjalistów i laików. Stąd też oba ujęcia – systemowe i gatunkowe dopełniają się.

 

(529)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Źródła STER

Chociaż Syntetyczna teoria ewolucji religii (STER) inspirowana jest kilkoma teoriami biologicznymi (klasyczny darwinizm, punktualizm, teoria systemów rozwojowych, biologiczna definicja gatunku i in.),  to składa się niemal wyłącznie z czysto socjologicznych komponentów i można by w zasadzie przedstawić ją bez jakichkolwiek aluzji do biologii, tak, że nieobeznany z nią czytelnik wspomnianych inspiracji mógłby się nie domyślić. Zapewne byłoby to korzystne z ‘politycznego’ punktu widzenia, wziąwszy pod uwagę z jak negatywnym odbiorem wszystko co trąci biologią się spotyka w środowisku humanistów. Inspiracje te jednak są w tym przypadku faktem,  samemu nie dostrzegam niczego złego w inspirowaniu się ‘twardszymi’ naukami,  więc nie będę ich ukrywał,  choć,  co warto podkreślić,  teoria socjologiczna winna się bronić na czysto socjologicznym gruncie,  bez zapożyczania autorytetu od poważniejszych nauk. Jak pisałem ostatnio,  socjolodzy nie mogą się wyręczać biologami w rozwiązywaniu problemów, które stawia rzeczywistość społeczna. Inspiracje ‘zewnętrzne’ mogą jednak zwrócić uwagę na problemy dotąd niedostrzegane lub ich możliwe rozwiązania. Dla mnie największą korzyścią z biologicznych lektur było dostrzeżenie związku miedzy problemami i teoriami,  które zwykle w socjologii nie były wiązane. (czytaj dalej…)

(299)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
page 1 of 1

Ostatnie strony
Follow Me
FacebookGooglePlusTwitterYoutube

Welcome , today is środa, 28 czerwca 2017