Pascal Boyer, Religion explained

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 10 sierpnia 2010
Comments: No Comments
Tags: ,
Categories: Notatki z lektur

Ten post przeczytano już1119razy.

Pascal Boyer, Religion explained. The Evolutionary Origins of Religious Thought, 2001. Wydanie polskie: I człowiek stworzył Bogów… Jak powstała religia, 2005

Pascal Boyer należy do najbardziej znaczących uczonych z nurtu, który na przełomie tysiącleci zaczął stosować teorię ewolucji do wyjaśnienia fenomenu religii. Ewolucjonizm w jego wydaniu to przede wszystkim ewolucyjna teoria umysłu, która przybiera formę psychologii kognitywistycznej.

O ile wyjaśnienie ewolucyjne oznacza wskazanie dwóch kategorii przyczyn: bezpośrednich i ultymatywnych, to książka Boyera skupia się właściwie wyłącznie na tych pierwszych i – co trzeba mocno podkreślić – bynajmniej nie na wszystkich przyczynach bezpośrednich. Interesuje go wyłącznie wymiar psychologiczny – jakie mechanizmy poznawcze odpowiadają za religię, nie zajmuje się tu jednak  wymiarem socjologicznym. W najlepszym wypadku psychologicznym uwarunkowaniem niektórych zjawisk społecznych. A jednak to, czy dane wierzenie wygra w ewolucyjnej rywalizacji, zależy nie tylko, choć również, od tego czy będzie "kompatybilna" ze strukturami mózgowymi.

Ograniczenie się przez autora do tego jednego czynnika selekcyjnego sprawia, że tytuł "Religia wyjaśniona" brzmi nieco zbyt tryumfalistycznie, podobnie jak niektóre wypowiedzi.  Mimo to książkę uważam za bardzo interesującą, podobnie jak samo kognitywistyczne podejście, które pozwala wprowadzić ład w kwestiach, w których dotąd nauka poruszała się nieco po omacku, operując kategoriami instynktu religijnego itp. Nie będę tu referował zawartości książki, gdyż jest ona dostępna w polskim przekładzie. Ograniczę się tylko do kilku uwag.

Współczesna nauka przeczy potocznemu ujęciu zdroworozsądkowemu podzielanemu przez wielu filozofów, iż istnieje coś takiego jak umysł będący ośrodkiem naszej aktywności. Postrzega nasza psychikę raczej jako system składający się z szeregu względnie struktur o odmiennych funkcjach, nazywanych przez autora systemami skojarzeniowymi. Jeden z nich odpowiada za odróżnianie przedmiotów nieożywionych od ożywionych, przyczynowości czy generalnie intuicyjnej fizyki, inny stanowi swoisty katalog znanych nam ludzi, inny umożliwia nam rozumienie ich zachowań itd. Boyer z tej perspektywy zapytuje, jakie właściwości posiadają wierzenia religijne, iż są w stanie zapanować nad umysłami. Znowuż, wbrew pozorom, i ambicjom teologów, popularność zyskują nie te idee religijne, które są w największym stopniu zbieżne z potocznym rozumieniem, wymaganiami racjonalności czy nauki. Element kontrintuitywności jest – jak się okazuje niezbędny, by przykuć uwagę.

Autor podważa jeszcze wiele innych potocznych i naukowych przekonań na temat religii, jednak to właśnie w tych momentach, gdzie stosuje kognitywistyczną teorię umysłu do wierzeń religijnych jego wywód jest najbardziej przekonujący. Znacznie mniej, gdy usiłuje przy ich pomocy wyjaśnić religijny rytuał, tendencję do budowania organizacji religijnych czy religijnego fanatyzmu.

Na kilka kwestii rzuca interesujące światło: np. na stary spór w kwestii pochodzenia animizmu. Spencer nie zgadzał się tu z Tylorem, jeśli chodzi uznawaną przez tego drugiego skłonność dzieci do  przypisywania przedmiotom nieożywionym osobowości. Współczesne badanie przyznają rację trzeźwemu osądowi Spencera, który zauważał, iż nawet zwierzęta potrafią dokonać odróżnienia między żywym a nieożywionym, a jeśli dzieci zwracają się do swych lalek jak do osób żywych, to czynią tak w konwencji zabawy i w rzeczywistości nie spodziewają się po swych zabawkach działań właściwych osobom, czy choćby istotom ożywionym.

Boyer stawia również znak zapytania przy uznawanej często za dogmat tezie integracyjnej w socjologii religii (polemizowałem z tą tezą w swej ostatniej książce).

Kilka uwag o polskim przekładzie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego książkę – z tego co wiem – napisaną po angielsku, przełożono z francuskiego tłumaczenia. Może nie byłoby to wielkim problemem, gdyby zadbano o redakcję naukową, na której jednak chyba wydawnictwo postanowiło tym razem oszczędzić. Groteskowo brzmi na przykład zdanie:

Pojęcie "tożsamych" jest doskonałym przykładem udanej replikacji. Kilka lat po jego pojawieniu się, socjolodzy, biolodzy i psycholodzy dobrze je znali i mieli już dość obszerną wiedzę o jego pierwotnym znaczeniu.

Czymże są owe "tożsame"? Ktoś, kto faktycznie należy do wymienionych wyżej kategorii zawodowych oczywiście natychmiast zrozumie z samego kontekstu o czym mowa, laik jednak będzie w kłopocie. Sam w pierwszej chwili zwątpiłem, czyżby Richard Dawkins stworzył jeszcze jakieś inne – poza memem, bo o nim tu mowa – pojecie opisujące replikator kulturowy.

(288)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
No Comments - Leave a comment

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*



Ostatnie strony
Follow Me
FacebookGooglePlusTwitterYoutube
Najczęściej czytane posty
  • No results available

Welcome , today is sobota, 25 listopada 2017