Theissen: Struktura klasowa gminy korynckiej

by Kamil M. Kaczmarek
Published on: 16 maja 2010
Comments: No Comments
Tags: , ,
Categories: Notatki z lektur

Ten post przeczytano już1236razy.

Jednym z najważniejszych problemów socjologicznych, z jakimi musi się zmierzyć badacz wczesnego chrześcijaństwa jest jego struktura klasowa. Naturalnie nie posiadamy szczegółowych danych dotyczących składu osobowego z pierwszych wieków, skazani jesteśmy więc na opieranie się na poszlakach, które często okazują się bardzo wieloznaczne.

Tradycyjnie przyjęło się widzieć we wczesnym chrześcijaństwie ruch najniższych klas społecznych. Okazuje się jednak, że wizja ta nie do końca odpowiada rzeczywistości, a raczej temu, co o niej możemy wnioskować ze skąpych danych. Dlatego też dane te winny być poddane wyjątkowo szczegółowej analizie.

Jednym z najbardziej wnikliwych studiów tego rodzaju jest artykuł należący do esejów korynckich Gerda Theissena Social Stratification in the Cotinthian Community. A Contribution to the Sociology of Early Hellenistic Christianity.

Theissen zaznacza na wstępie, że prawdziwe mogą być zarówno opinie sytuujące społeczną bazę gminy korynckiej na społecznych dołach (tak Deissmann), jak i sądy przeciwne (jak Judge). Wynika to z tego, ze nie była ona społecznością klasowo jednolitą. Zdaniem Theissena większość członków należała do klas niższych (lower classes), jednak naprzeciwko niej stała mniejsza, ale wpływowa grupa z klas wyższych (upper classes). Ta wewnętrzna struktura może nie być czymś przypadkowym, ale wynika z przyczyn strukturalnych (69), dzięki czemu może być charakterystyczna dla kongregacji hellenistycznych.

Pierwszy rzut oka zdaje się potwierdzać proletariacki charakter gminy. Zwłaszcza przywoływana często wypowiedź Pawła:

Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, (1 Kor 1,26-28)

A jednak, jak zauważa Thaissen, wypowiedź ta mówi, że jednak byli w gminie jacyś „możni”, „mądrzy” czy „szlachetnie urodzeni” . Zwłaszcza ostatni termin wydaje się mieć konkretne znaczenie społeczne, a prawdopodobnie również opozycja możni / niemocne. Ostatecznie Theissen uważa, że cały ten fragment należy rozumieć socjologicznie. Mądrzy – to zasadniczo należący do klas wykształconych, możni – ludzie wpływowi, mający dostęp do władzy. Skoro zatem byli tam jacyś tego tylu ludzie. To ich znaczenie musi być szczególnie istotne.

Theissen nie poprzestaje jednak na tak ogólnej spekulacji, ale poddaje drobiazgowej analizie to, co wiemy o wymienionych w obu listach do gminy osobach.

Mamy więc najpierw Krispusa, zarządcę synagogi, czyli odpowiedzialnego za stronę porządkowo techniczną (w tym prawdopodobnie budynek). Jak wiadomo skądinąd, osoby takie były szanowane także poza gminą żydowską.

Kolejną osobą, znaną z pisanego z Koryntu listu do Rzymian jest Erastus przedstawiany jako skarbnik miejski czy też (oikonomos tes poleoos). Ustalenie faktycznego znaczenia tego terminu nastręcza pewne trudności. Mógł on bowiem oznaczać zarówno miejskiego dostojnika, jak i niewolnika czy wyzwoleńca o określonej funkcji. Z drugiej strony, to dość wyjątkowa sytuacja, by Paweł odwoływał się w pozdrowieniach do funkcji społecznej, nie związanej z kongregacją. Prawdopodobnie była to zatem dość znacząca funkcja, odpowiadająca edylom w nomenklaturze miast rzymskich. Pełnienie jej wiązało się z posiadaniem pełnego rzymskiego obywatelstwa.

Znajdujemy dalej w listach szereg odwołań do „domów”, które zostały ochrzczone, prawdopodobnie razem z niewolnikami. Pojęcie „domów” w NT wiązane jest zwykle z dobrze usytuowanymi chrześcijanami (w Dziejach 10:2,16:31, 16:15, 18:8), tak też u Pawła – dom (oikos) Stefanosa i Krispusa.

Inna grupa poszlak wiąże się z odwołaniem do sprawowanych posług. Chodzi tu przede wszystkim o pojęcia diakonein, diakonos, diakonia, które wiążą się z pewnymi materialnymi świadczeniami. Nie jest to jednak, jak zauważa Theissen mocny argument za wysokim statusem społecznym, gdyż w kongregacjach chrześcijańskich nawet niewolnik mógł być zwany w ten sposób. W przypadku dwojga jednak z Koryntian, w oparciu o inne kryteria status ten wydaje się być pewny – Stefanosa i Febe – oboje podróżowali, co wymagało pewnej samodzielności finansowej.

Inne osoby, nie nazywane diakonami czy diakonisami również wspominane są jako świadczące usługi dla gminy czy samego Pawła. Mowa więc o osobach, które Pawła u siebie gościły, co zakłada, że dysponowały własnymi domami: Gaiusz, Akwila, Pryscilla i Tytus Iustus. W domu Gaiusza zbierała się cała (nie najmniejsza – Dz 18,10) kongregacja, co sugeruje, że musiał być dość okazały. Mniejsze grupy spotykały się w innych domach. Akwila i Pryscilla byli żydowskim małżeństwem, które opuściło Rzym w rezultacie edyktu Klaudiusza. Ich ruchliwość (już po opuszczeniu Rzymu) wskazuje, ze trudnili się jakimś biznesem (90). Tytus Iustus dysponował domem przyległym do synagogi, która – według wykopalisk – znajdowała się blisko agory.

Kolejnym, wspomnianym już kryterium pozwalającym Theissenowi zidentyfikować lepiej usytuowanych jest ich zdolność do przedsiębrania podróży. Z listów Pawła i Dziejów wiemy o kilkorgu Koryntianach podróżujących:Akwila i Pryscilla, Febe, Erastus, Stefanus z Achaikusem i Fortuatusem oraz „ludzie Chloe”. Nie zawsze podróż oznacza wysoki status, mogła być wszak podejmowana przez ludzi ekonomiczni ei służbowo zależnych – jak ludzie Chloe. Można jednak postawić wniosek, ze przynajmniej niektórzy z gminy Korynckiej byli kupcami czy (jak Akwila i Pryscilla) przedsiębiorcami.

Theissen wnioskuje z tych przesłanek bardzo ostrożnie i dąży raczej do orzekania na podstawie kilku kryteriów. Stąd obserwacja, iż z siedemnastu wymienionych imiennie osób, aż dziewięć podróżowała wskazuje na coś więcej niż przypadek.

Niewiele natomiast pojawia się z imienia osób, o których możemy przypuszczać, iż należały do klas niższych. Niewykluczone, że mogliby nimi być towarzysze Stefanosa. Z kolei Tertius to prawdopodobnie skryba, trudno orzec, czy niewolnik, czy też członek cesarskiej administracji. Ludzie Chloe, to najprawdopodobniej jej niewolnicy (członkowie oikosu) albo podlegli robotnicy.

Theissen podsumowuje swoje analizy następujaco:

Z siedemnastu osbó (włączając jedną grupę) wyliczonych, dziewięć należy do wyższych klas zgodnie z powyższymi kryteriami. W trzech przypadkach mają zastosowanie trzy kryteria: domy, usługi i podróże Akwili, Pryscilli i Stefanosa. W czterech przypadkach mają zastosowanie dwa kryteria: urzędy i podróże Erastusa i Sosthenesa; urząd i dom Krispusa, usługi i podróż Febe. W dwóch przypadkach pasuje jedno kryterium: usługi Gajusza i Tytusa Iustusa na podstawie charakteru których jednak stabilna pozycja życiowa może wypływać jako doskonale zrozumiała konkluzja. […] W przeciwieństwie do tych, jedynie mała grupa ludzi posiadała prawdopodobnie niższy status społeczny – ludzie Chloe. Możliwe, że tak też było w przypadku Achaikusa, Fortunatusa i Tertiusa, ale nie ma żadnej pewności. Status społeczny Jazona, Luciusza i Sosipatra pozostaje otwartą kwestią […].(95)

A jednak, z samego faktu, że większość znanych nam z imienia osób należało do wyższych klas społecznych nie wypływa wniosek, iż należy podważyć stwierdzenie Pawła przytoczone na początku iż takich osób było „niewielu”. Znaczy to jedynie, że osoby te posiadały znaczący wpływ na życie wspólnoty, pozostawali w ścisłym związku z Pawłem i pomagali mu w misji. Grupa ta czuła się widocznie bardzo pewna siebie, co doprowadziło do sytuacji wymagających ingerencji Pawła. W czasie wspólnych zgromadzeń ich wyższy status rodził sytuację dwuznaczną. W 1 Kor 11:20-22 pisze

Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę.

Na uwagę zasługuje zwłaszcza sformułowanie „czy nie macie domów” – co sugeruje, iż Paweł zwraca się do grupy zamożnych członków gminy, właścicieli domów.

Faktem jest również, iż Koryntianie gościli nie tylko Pawła, ale także innych misjonarzy. Goszczącymi musieli być najpewniej znowu członkowie klas wyższych. Taka gościna mogła zacieśnić więzi między gościem a gospodarzem, z czego wypływa wniosek dla Theissena, iż osoby te były także liderami powstałych w korynckiej gminie partii „Piotra”, „Apollosa” czy „Pawła” (w tym eseju jednak nie rozwija tego ciekawego problemu).

Na wysoki status wskazuje też wzmianka o sprawie sądowej między Koryntianami – tego typu sytuacje nie były raczej udziałem ludzi ubogich.

Kolejną kwestią jest problem edukacji. Jak wiadomo, klasy wykształcone były zwykle bardziej otwarte na nowe idee religijne. Na to, że Paweł zwracał się również do względnie wyedukowanej publiczności mają wskazywać liczne nawiązania do toposów popularnej filozofii. Zapewne ci „mądrzy” również należeli do wyższych klas społecznych.

Co charakterystyczne, choć Paweł zastrzega się, że „na szczęście” niewielu ochrzcił osobiście, to wszyscy ci osobiście przez Pawła ochrzczeni należeli do klas wyższych: Kryspus, Gaiusz i Stefanos. Po niepowodzeniu w synagodze zwrócił się bowiem Paweł przede wszystkim do „bojących się Boga”, czyli do nieżydowskich sympatyków judaizmu. Jak argumentuje Theissen, byli to zwykle ludzie dobrze usytuowani (często z warstwy ekwitów), dający istotne wsparcie synagogom (103-104). Paweł, jako obywatel rzymski o pewnym statusie zwrócił się najpierw do równych mu pozycją. Było to istotne także z czysto praktycznej strony – jako przybysz musiał znaleźć lokum w którym mógłby nie tylko mieszkać, ale także gromadzić swych uczniów.

Tak było zapewne w innym założonych przez Pawła gminach – są to więc okoliczności strukturalne.

Sądzę, że Theissen dość przekonująco udowodnił swoją tezę: iż hellenistyczne pierwotne chrześcijaństwo nie było ruchem wyłącznie jednej klasy, ale zawierało w sobie różne warstwy społeczne o różnych interesach i zwyczajach (106). Pamiętać należy jednak, co autor podkreśla, o miejscu tych gmin w całej historii wczesnego chrześcijaństwa. Reprezentują one już pewne stadium zaawansowane w porównaniu do gminy w Palestynie (te opisuje szerzej w książce przełożonej na polski pt. Czasy Jezusa). Przejście między tymi fazami wiązało się ze zmianą zasadniczego środowiska: z wiejskiego na miejskie a towarzyszyło temu – jak widać – również poszerzenie bazy społecznej. Konflikt między tymi dwoma nurtami chrześcijaństwa – miejskim i wiejskim stanowi jeden z istotnych czynników kształtujących nową religię.

(316)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
No Comments - Leave a comment

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*



Ostatnie strony
Follow Me
FacebookGooglePlusTwitterYoutube
Najczęściej czytane posty
  • No results available

Welcome , today is sobota, 25 listopada 2017